poniedziałek, 1 września 2014

Siłownia

Kilka tygodni temu otworzono na moim osiedlu siłownię na wolnym powietrzu. Oczywiście nie obyło się bez głosów: po co? dlaczego? za ile? dla kogo? Musiało tak być, bo to już przecież nasza tradycja. Przez kilka dni siłownia stała pusta, wszystkich peszył fakt, że to takie odsłonięte, wszyscy mogą patrzeć... choć i tak przechodnie zerkali tylko kątem oka, ukradkiem, niby nie zauważając. Później, na domiar złego, troszeczkę poniżej postawiono ławeczki... dla gapiów. Minął jednak tydzień czy dwa, na siłownię zaczęły przychodzić mamy z dziećmi - ze względu na dzieci oczywiście, które sprzęty oglądały i coś tam próbowały robić. Kolejnych kilka dni później, wieczorem, mamy zaczęły przychodzić same, niby to na plotki, ale przy okazji mogły sprzęt wypróbować... I stało się - może nie wielkie hurraa, ale jest kilka czy kilkanaście osób dorosłych (głównie kobiety), które korzystają z tych sprzętów i może wyjdzie im to na zdrowie, czego wszystkim życzę.

Może sport, ruch, rekreacja, staną się bardziej popularną formą spędzania wolnego czasu w Polsce. Na pewno jest lepiej niż jeszcze kilka lat temu (teraz już nikogo nie dziwi widok osób maszerujących z "kijami", jak to się nazywa w moim rejonie), jednak i tak regularnie rusza się niewielki odsetek społeczeństwa. Nie będę szukać daleko, wystarczy spojrzeć na moją grupę znajomych, trzydziestokilkulatków, którzy będąc w sile wieku powinni tryskać energią, a tak naprawdę tylko dwie lub trzy osoby uprawiają sport. Dziwne to jest i nie wiem, gdzie szukać winy, czy w tym zwariowanym dzisiejszym świecie, gdzie akurat w tym wieku ludzie są najbardziej eksploatowani w pracy, czy może w nieumiejętnym zarządzaniu czasem? A może jedno i drugie po trochu? Czy winą jest lenistwo? Ilu turystów wyjeżdża kolejką na Kasprowy, tam pije piwo, podziwia górskie widoki i wraca do pensjonatu z uśmiechem satysfakcji na twarzy, że właśnie odbyło się wycieczkę górską?

W wielu krajach ta sytuacja wygląda o wiele lepiej niż u nas. Parki i ulice pełne są ludzi uprawiających sport, spora część ma wykupione karnety do klubów fitness, a weekendy spędza się aktywnie na wycieczkach, spacerach, przejażdżkach rowerowych itd. Nie tak jak u nas, przed telewizorem czy przy stole. Nie generalizuję, ale chyba większość tak robi.

Jeżeli teraz ludzie w wieku 25-40 lat nie zaczną ćwiczyć, to jak będzie wyglądało ich życie za kilkanaście lat? Moja babcia, zawsze zwinna i ruchliwa, mimo swoich 83 lat nie ma problemu z przemieszczaniem się, porządkami, zakupami, nadal żyje aktywnie, mimo utrudnień spowodowanych cukrzycą. Czy ja w jej wiaku będę tak zwinna? Jeśli nie przyłożę się intensywnie do tego teraz, to na pewno nie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz