Dzisiaj musisz być człowiekiem sukcesu i nieważne, czy tego chcesz czy nie. Musisz wspinać się po szczeblach kariery zawodowej, kupować ciągle coraz to nowsze samochody, komórki, telewizory i inne gadżety, po to tylko, by się "rozwijać", iść do przodu. Nienadążanie za tym trendem, pozostawanie w tyle, to porażka, życiowe niepowodzenie.
Jakie konsekwencje niesie za sobą taka postawa? Rozejrzyjmy się po ulicach, autobusach, korytarzach urzędów, szkół, uczelni... Jakich ludzi dostrzeżemy? Może bywam w niewłaściwych miejscach o niewłaściwym czasie, ale najczęściej widzę ludzi nieobecnych tu i teraz, wybiegających myślą o kilka chwil do przodu, rozpamiętujących przeszłość lub zatopionych w wirtualnym świecie. Starsi i młodsi zapatrzeni są w ekrany telefonów i innych urządzeń lub mają wetknięte w uszy słuchawki. Na ulicach ludzie z nieobecnym wzrokiem pospiesznie podążają do pracy, z pracy, do szkoły, odebrać dziecko z przedszkola. Są obojętni i nie zauważają przechodzących obok nich ludzi. W pracy każdy, czując się zagrożonym na swoim stanowisku, zostaje trochę dłużej, robi wszystko, by wyprzedzić resztę, by okazać się lepszym, bo wtedy jest mniejsza szansa na zwolnienie. Odbija się to na życiu rodzinnym, nerwowej atmosferze w domu, braku czasu dla najbliższych, przybieraniu maski człowieka usatysfakcjonowanego swoim życiem.
A jak to wygląda od środka? W środku, w sercu panuje wielki niepokój i wielka pustka. Brak ludzi, z którymi można się podzielić swoimi troskami i u których można by liczyć na jakikolwiek gest zrozumienia powoduje, że zamykamy się w sobie, siadamy przed telewizorem czy komputerem, by oderwać się od tego co nas otacza, by zapomnieć o uciążliwej rzeczywistości. Jeśli to nie pomaga, zostaje wizyta u lekarza i środki antydepresyjne, które są obecnie najczęściej sprzedawanymi lekami.
Musisz osiągnąć sukces - za wszelką cenę! Do tego świat najlepiej wie, co powinno być Twoim sukcesem. Nie możesz obrać innej drogi. A jeśli życie potoczy się inaczej, to jesteś przegrany... Choroba, zmarszczki i siwe włosy, utrata pracy, brak awansu na wyższe stanowisko z większą odpowiedzialnością i większym poziomem stresu - to właśnie jest porażka. Tak, jakbyśmy byli bogami i wszystko od nas zależało.
Taka postawa świata (kto ją kreuje? Czy my sami, czy może ktoś nas wykorzystuje, by coś dzięki temu zyskać?) prowadzi do lęku, niepokoju, frustracji, a często również do samobójstwa... To właśnie takie wydarzenie skłoniło mnie do podjęcia dzisiejszego tematu. Szokująca wiadomość o samobójstwie 28-letniego syna znanej mi z widzenia kobiety. Zawsze myślałam sobie, taki przystojny i zgrabny chłopak (180 cm wzrostu, blond włosy, długie i kręcone, błękitne oczy i nienaganna sylwetka) to odniesie sukces w życiu. A jednak tak się nie stało. Jak musiał czuć się samotny i nierozumiany przez innych, przez świat, że posunął się do takiego kroku? Czy wymagania jakie stawia świat sprawiły, że poczuł się nikim? Stracił pracę i zostawiła go dziewczyna... tak, to porażka, ale dlaczego mamy tylu "znawców" w zakresie odnoszenia sukcesu, a tak niewiele czasu poświęca się na to, by uczyć podnosić się, zaczynać od nowa, przyjmować niepowodzenia? Dlaczego nie uczy się tego w szkołach, nie mówią o tym TV? Dlaczego sukces musi być materialny?
Ilu znacie ludzi (niekoniecznie osobiście), którzy mają wszystko: sławę, bogactwo, urodę... a mimo to są bardzo nieszczęśliwi? Dlaczego wszyscy tego pragną, skoro wszyscy widzą, że to szczęścia nie daje, jeśli w sercach i w otoczeniu panuje pustka?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz